Zaczęłam pisać tego bloga, bo pomyślałam, że może mi to pomóc w mojej ciężkiej walce o moje lepsze życie. Nigdy nie byłam jakaś gruba,byłam normalna. Ale przyszły czasy gimnazjum i liceum gdzie chciałam być idealnie szczupła i zaczęły się dietki , potem jojo i tak w kółko. Aż przywiązałam się do jedzenia. Kiedy czuję się źle, jest mi smutno, jestem wściekła albo zdenerwowana że od razu jem. Najlepiej coś słodkiego albo tłustego i mega niezdrowego. Przez wakacje pracuje w angielskim fish&chipsie..frytki wbrew pozorom nie są najgorszym kusicielem, a słodycze, które są naprawdę tanie i pyszne. Odkąd przyjechałam do UK.. prawie codziennie jem coś słodkiego i to w nie małych ilościach. Ponieważ prawie całe dnie pracuję to nie przytyłam dużo. Ale powoli czuję się uzależniona od słodkiego. Nie mogę wytrzymać dnia bez słodyczy, a to coś oznacza. Nie chcę żeby było tak dłużej . Dlatego dziś zaczynam moją walkę. Nie mam jakiegoś celu jeśli chodzi o wagę, chcę się czuć dobrze ze sobą.
To moje zdjęcia ,najbardziej aktualne
Cel stawiam sobie do końca tego roku. Nie chcę kolejny raz patrzeć w lustro w nowy rok i czuć porażkę, bo znowu miałam to zrobić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz